Komentarze: 9
Usycham. Potrzebuje SWIATA. Nastroju lotnisk, na ktorych mieszaja sie narodowosci, kultury, religie... a nikt na to nie patrzy, kazdy idzie w swoja strone, do swojej walizki, swojego "gate", i leci gdzies w swiat... potrzebuje rozmowy z kims, kogo nie znam, kto zyje gdzie indziej, niz ja, potrzebuje rozmowy z kims, kto mowi po angielsku i nie toleruje polskiego, potrzebuje ruchu, zajecia, napietego planu zajec, potrzebuje odciecia od cywilizacji albo wrecz przeciwnie, miasta takiego jak Nowy Jork, potrzebuje zycia na walizkach, zmiany czasu z polskiego na inny, drastycznej zmiany jadlospisu, godzin snu, przyzwyczajen, norm, zasad....
Bez tego mnie nie ma.
Wszyscy czegos ode mnie zadaja. Zebym z kims rozmawiala albo wysluchala... rozmawiam, wysluchuje... ale kiedy cos pisze na GG do Kuby, cos, co jest dla mnie wazne, i chcialabym, zeby posluchal, to gdy skoncze pisac, to nawet nie napisze "ok" albo "poradzisz sobie" albo czegos innego odpowiedniego do tego, co przeczytal. Nie, on czeka i zaczyna mowic o czyms innym...
Za co? Po co? Dlaczego ja nic nie mam, a inni maja wszystko? I czemu za wszystko sie obwiniam, czemu wszystko mnie tak boli, czemu staram sie byc neutralna, elastyczna, zeby wszyscy mnie lubili, zeby inni nie mieli problemow?
Dlaczego ja musze zlozyc skarpetki rodzicow po praniu, a mama narzeka, gdy prosze, by zrobila mi kolacje?
Nie bedzie mi zalezec na innych. Mam to gdzies.